Kult ostrzegania i paraliż informacyjny

Czwartek w Lublinie po raz kolejny upłynął pod znakiem głośnych syren i powiadomień na telefonach. Format, w jakim państwo próbuje komunikować się z obywatelami w kwestiach obronności, powoli przestaje przypominać profesjonalny system ochrony ludności, a zaczyna przypominać groteskowy spektakl. Zamiast budować odporność społeczną i spokój, procedura powiadamiania wywołuje niepotrzebną panikę u dzieci oraz pogłębiające się zniecierpliwienie dorosłych.

Efekt „wilka i owiec” oraz masowe blokowanie RCB

Największym zagrożeniem dla sprawnie działającego państwa jest utrata zaufania do jego podstawowych komunikatów. Socjologia bezpieczeństwa precyzyjnie definiuje zjawisko alert fatigue – odbiorca bombardowany komunikatami o znikomym dla niego znaczeniu zaczyna je ignorować.

Skutki widoczne są w codziennych zachowaniach Polaków:

  • Masowe dodawanie numeru Alertu RCB do spamu: Użytkownicy smartfonów coraz częściej blokują nadawcę, traktując państwowe wiadomości jak niechciany marketing.
  • Wyłączanie powiadomień systemowych: W momencie, gdy na danym terenie rzeczywiście pojawi się bezpośrednie, fizyczne zagrożenie (np. gwałtowna klęska żywiołowa czy lokalny kataklizm), wiadomość po prostu nie dotrze do adresatów.

Gdy kanał służący do ratowania życia sprowadzony zostaje do roli dostawcy szumu informacyjnego, cały system ostrzegania przestaje spełniać swoją rolę.

Wojsko ma działać, a nie wysyłać powiadomienia

Służby prasowe i operacyjne wojska – na czele z Dowództwem Operacyjnym Rodzajów Sił Zbrojnych – mają jasno określone zadania. Poderwanie par dyżurnych, monitoring przestrzeni powietrznej czy osłona nieba nad wschodnią Polską to standardowe procedury w realiach konfliktu za naszą granicą.

Włączanie syren cywilnych przy każdej operacji statków powietrznych przypomina zamawianie taksówki i otrzymywanie powiadomienia SMS o każdym obrocie koła pojazdu, zanim ten w ogóle podjedzie pod dom. Od Sił Powietrznych oczekuje się skutecznego zabezpieczenia przestrzeni, a od cywilnych struktur zarządzania kryzysowego – uruchamiania procedur alarmowych wyłącznie wtedy, gdy występuje realne ryzyko opadu szczątków lub bezpośredniego uderzenia w obiekty cywilne.

Czas na pilną weryfikację procedur

Aby państwowy system ostrzegania nie stał się powszechnym pośmiewiskiem i źródłem traumy dla najmłodszych, niezbędne jest wdrożenie zmian:

  1. Radykalna zmiana progów alarmowania: Syreny miejskie powinny być zarezerwowane wyłącznie dla stanów wyższej konieczności i bezpośredniego zagrożenia życia.
  2. Precyzyjna mikro-regionalizacja: Brak uzasadnienia dla wysyłania ogólnych ostrzeżeń do całych aglomeracji, jeśli działania operacyjne mają charakter wyłącznie osłonowy i profilaktyczny.
  3. Ochrona powagi instytucji: System informacji kryzysowej musi odzyskać swój autorytet, zanim dojdzie do sytuacji, w której realne ostrzeżenie zostanie przez obywateli po prostu zignorowane.

Opracowanie: Redakcja Jelonka24

Nota Redakcyjna:

Powyższy materiał stanowi artykuł opiniotwórczy (felieton) i wpisuje się w publiczną dyskusję na temat sprawności działania państwowych systemów zarządzania kryzysowego oraz ochrony ludności. Prezentowane tezy opierają się na analizie procedur informacyjnych oraz wnioskach z zakresu psychologii społecznej i socjologii bezpieczeństwa. Celem publikacji nie jest podważanie zasadności działań Sił Zbrojnych RP ani podmiotów odpowiedzialnych za obronność kraju, lecz zwrócenie uwagi na potrzebę optymalizacji komunikacji kryzysowej w interesie publicznym.