Policja regularnie prowadzi akcje wymierzone w kierowców – kontrole prędkości, trzeźwości czy stanu technicznego pojazdów. Nie ulega wątpliwości, że w wielu przypadkach działania te są zasadne i ratują życie. Pytanie jednak brzmi: dlaczego równie intensywnie nie są kontrolowani piesi, rowerzyści czy użytkownicy hulajnóg, którzy także masowo łamią przepisy i realnie zagrażają bezpieczeństwu?


Kierowcy pod stałym nadzorem

Każdy zmotoryzowany uczestnik ruchu w Polsce zna to uczucie: widok radiowozu na poboczu automatycznie wywołuje obawę, że zaraz „coś znajdą”. Mandaty za prędkość, za drobne uchybienia techniczne, za brak pasów czy rozmowę przez telefon – katalog przewinień jest szeroki, a sankcje coraz bardziej dotkliwe.

Nie można zaprzeczyć, że niektórzy kierowcy rażąco lekceważą przepisy, a ich zachowanie realnie zagraża życiu innych. Jednak polityka „permanentnej presji” na kierujących rodzi pytania: czy chodzi o bezpieczeństwo, czy o łatwy i masowy sposób generowania mandatów?


Gdzie są kontrole wobec innych uczestników ruchu?

Hulajnogi – wolna amerykanka w miastach

Na chodnikach i ścieżkach coraz częściej widzimy użytkowników hulajnóg pędzących kilkanaście kilometrów na godzinę w tłumie pieszych. Nie brakuje też przejazdów na czerwonym czy wymuszania pierwszeństwa na przejściach. Zagrożenie jest oczywiste, a kontrole? Sporadyczne.

Piesi – notoryczne łamanie przepisów

Przechodzenie przez jezdnię w miejscach niedozwolonych czy wchodzenie na przejście „z marszu” bez upewnienia się, czy można to zrobić bezpiecznie – to codzienność. Policja rzadko reaguje, najczęściej ograniczając się do akcji informacyjnych. Tymczasem statystyki pokazują, że wielu potrąceń można by uniknąć, gdyby piesi stosowali się do podstawowych zasad.

Rowerzyści – przepisy po swojemu

Czerwone światło? „To dla samochodów”. Jazda pod prąd? „Przecież mnie widać”. Brak oświetlenia po zmroku? „Rower i tak jedzie wolniej”. Taka mentalność wciąż jest nagminna. Rowerzyści często czują się nietykalni, a kontrole – w porównaniu do kierowców – to margines.


Dlaczego akurat kierowcy?

Można wskazać kilka powodów:

  • Łatwość egzekwowania – samochód ma tablice rejestracyjne, kierowca dokumenty, pomiar prędkości można udowodnić.
  • Skala kar – mandaty dla kierowców są wysokie, więc to bardziej „opłacalne” niż drobne wykroczenia pieszych.
  • Statystyka – każdy radar czy patrol generuje setki mandatów miesięcznie, co wygląda dobrze w raportach.

Tylko czy taka strategia rzeczywiście poprawia bezpieczeństwo, czy raczej pogłębia poczucie niesprawiedliwości i wybiórczości prawa?


Polska a Zachód – różne podejście

Na Zachodzie kierowca widząc policjanta, najczęściej wie, że nie zostanie zatrzymany bez powodu. Kontrole są przewidywalne i ukierunkowane głównie na realne zagrożenia, a policjant kojarzy się z pomocą, nie z karą.

W Polsce jest odwrotnie – radiowóz na drodze wywołuje stres. Kierowcy zastanawiają się, czy policjanci znajdą „coś do czego się przyczepią”. Zaufanie buduje się latami, ale można je stracić przez poczucie, że kontrola jest celem samym w sobie.


Nierówność w egzekwowaniu prawa – główne pytania

  1. Dlaczego kierowcy są systematycznie i masowo karani, a piesi, rowerzyści i użytkownicy hulajnóg – znacznie rzadziej?
  2. Czy nie jest to forma łatwego zasilania budżetu mandatami, zamiast realnej poprawy bezpieczeństwa?
  3. Czy naprawdę każde wykroczenie kierowcy musi kończyć się mandatem, a nie np. pouczeniem – jak to często ma miejsce w przypadku pieszych?
  4. Kiedy doczekamy się równego traktowania wszystkich uczestników ruchu, bez wyjątków i taryfy ulgowej?

Podsumowanie

Nie chodzi o to, by bronić kierowców łamiących prawo. Chodzi o sprawiedliwość i równowagę. Skoro bezpieczeństwo ma być priorytetem, to egzekwowanie przepisów powinno dotyczyć wszystkich uczestników ruchu w równym stopniu. Dopóki kontrole będą skupiały się niemal wyłącznie na kierowcach, dopóty w społeczeństwie będzie narastało przekonanie, że chodzi bardziej o mandaty i statystyki niż o realne bezpieczeństwo na drogach.

Nota redakcyjna

Powyższy tekst ma charakter analityczny i publicystyczny. Nie jest materiałem informacyjnym opisującym konkretne zdarzenie, lecz próbą szerszego spojrzenia na problem egzekwowania przepisów ruchu drogowego w Polsce. Artykuł prezentuje refleksje, pytania i argumenty, które mogą być punktem wyjścia do dyskusji nad proporcjonalnością działań służb oraz równością w traktowaniu wszystkich uczestników ruchu drogowego – kierowców, rowerzystów, pieszych i użytkowników hulajnóg.