Górskie szlaki i leśne ścieżki w rejonie Przełęczy Okraj po raz kolejny stały się celem dla amatorów nielegalnej jazdy terenowej. Wspólny patrol policjanta z Kowar oraz strażnika leśnego z Nadleśnictwa „Śnieżka” zakończył się zatrzymaniem dwóch mężczyzn, którzy za nic mieli ochronę przyrody.
Do zdarzenia doszło w sobotę, 11 lipca. Mundurowi, którzy regularnie monitorują karkonoskie lasy, namierzyli dwóch mieszkańców województwa wielkopolskiego. Mężczyźni poruszali się po terenach leśnych elektrycznymi motocyklami crossowymi, rażąco łamiąc obowiązujące przepisy.
Spotkanie ze służbami okazało się dla nich kosztowne. Za złamanie zakazu wjazdu do lasu obaj kierowcy zostali ukarani mandatami karnymi w wysokości 1000 złotych.
Wspólnie przeciwko pladze quadów i crossów
Działania kowarskich policjantów i Straży Leśnej to element stałej strategii walki z osobami, które niszczą ekosystem. Regularne patrole mają na celu:
- Ochronę karkonoskiej przyrody przed zniszczeniem,
- Zapewnienie pełnego bezpieczeństwa turystom oraz spacerowiczom na szlakach,
- Ograniczenie uciążliwego hałasu i zagrożeń powodowanych przez quady oraz motocykle crossowe.
Służby przypominają, że lasy i górskie szlaki nie są miejscem przeznaczonym do jazdy jakimikolwiek pojazdami silnikowymi. Kontrole w regionie będą bezwzględnie kontynuowane, a osoby, które lekceważą prawo, muszą liczyć się z tym, że ich sprawy mogą trafić bezpośrednio na wokandę sądową.
👁️ Okiem Redakcji jelonka24.pl: Elektryczny nie oznacza bezkarny
Zatrzymanie crossowców z Wielkopolski doskonale obrazuje nowy, niepokojący trend na karkonoskich szlakach. Przez lata plagą były ryczące maszyny spalinowe, które słychać było z odległości wielu kilometrów. Dziś fani adrenaliny coraz częściej przesiadają się na elektryczne motocykle crossowe. Niestety, wielu z nich błędnie zakłada, że skoro ich pojazdy są ciche i nie emitują spalin, to zakaz wjazdu do lasu ich nie dotyczy.
Nic bardziej mylnego. Problem z crossami w lasach to nie tylko hałas. To przede wszystkim niszczenie ściółki leśnej, płoszenie dzikich zwierząt oraz ogromne niebezpieczeństwo dla pieszych turystów, którzy na wąskim górskim szlaku nie mają szans w starciu z rozpędzoną, ciężką maszyną. Mandat w wysokości 1000 złotych to dla wielu takich „turystów” jedynie ułamek kosztów weekendowego wyjazdu. Może czas pomyśleć o drastycznym zaostrzeniu kar – włącznie z konfiskatą drogiego sprzętu – aby skutecznie zniechęcić niszczycieli przyrody? Karkonosze to schronienie dla natury, a nie tor przeszkód dla poszukiwaczy wrażeń.
Foto:Policja


