Była środa, 20 marca 1968 roku. Piękna, słoneczna pogoda i złudne poczucie bezpieczeństwa przyciągnęły w wyższe partie gór setki turystów. Nikt nie przypuszczał, że o godzinie 11:10 Biały Jar stanie się miejscem największej katastrofy w historii polskich Karkonoszy. Przypominamy wydarzenia, które na zawsze zmieniły oblicze ratownictwa górskiego w naszym regionie.
Pułapka ukryta pod śniegiem
Tragedia nie wydarzyła się bez przyczyny, choć natura skutecznie maskowała zagrożenie. Dni poprzedzające 20 marca charakteryzowały się gwałtownymi zmianami aury. Nagła odwilż sprawiła, że woda zaczęła wsiąkać głęboko w podłoże, smarując warstwy starego śniegu. Następnie uderzył mróz i potężne śnieżyce połączone z huraganowym wiatrem.
Efekt? Na niestabilnym, mokrym podłożu osiadły tony świeżego, niezwiązanego puchu. Stworzyło to gigantyczną, niewidoczną gołym okiem „bombę zegarową”.
Fatalny zbieg okoliczności
Tego dnia wyciąg na Kopę był nieczynny. Tłumy turystów, spragnionych wiosennego słońca i widoków ze Śnieżki, ruszyły pieszo. Wielu z nich wybrało czarny szlak prowadzący dnem Białego Jaru. O godzinie 11:10 potężny huk przerwał ciszę.
Z krawędzi kotła ruszyła masa śniegu o niewyobrażalnej skali:
- Długość lawiniska: ponad 600 metrów.
- Szerokość: do 80 metrów.
- Głębokość zwałów: miejscami sięgająca aż 12 metrów.
Siła uderzenia była tak wielka, że lawina z łatwością łamała drzewa i porywała wszystko na swojej drodze. W pułapce znalazły się dziesiątki osób.
Walka o każde życie
Akcja ratunkowa ruszyła natychmiast, stając się największą operacją tego typu w historii Sudetów. W nieludzkich warunkach, ramię w ramię z polskimi goprowcami, pracowali ratownicy z Czechosłowacji, żołnierze, milicja oraz cywilni ochotnicy. Łącznie w Białym Jarze pracowało około 1100 osób.
Bilans był tragiczny. Choć udało się uratować 5 osób, dla 19 turystów Biały Jar stał się grobem. Poszukiwania trwały wiele dni w ekstremalnym napięciu – ostatnie ciało odnaleziono dopiero na początku kwietnia.
Pamięć i wsparcie dla tych, którzy niosą pomoc
Wydarzenia z 1968 roku do dziś są żywym wspomnieniem wśród ratowników karkonoskiej grupy GOPR. To przestroga, że góry, nawet te pozornie oswojone, potrafią być bezwzględne. Dziś to my możemy zadbać o bezpieczeństwo tych, którzy każdego dnia ryzykują życie dla turystów w Karkonoszach.
Redakcja Jelonka24.pl zachęca do wsparcia lokalnych bohaterów. Każda złotówka przekazana z podatku to nowoczesny sprzęt, lepsze szkolenia i szybsza pomoc na szlaku.
WESPRZYJ RATOWNIKÓW GOPR: Przekaż 1,5% swojego podatku na wsparcie działalności Grupy Karkonoskiej GOPR.
KRS: 0000607021 Cel szczegółowy: Grupa Karkonoska GOPR
Foto:GOPR Karkonosze







