Okres żniw to czas wytężonej pracy w polu, ale także zwiększonej obecności maszyn rolniczych na drogach. W ostatnich tygodniach na Dolnym Śląsku pojawiły się liczne kontrole kombajnów i ciągników. Funkcjonariusze szczególnie zwracają uwagę na hedery – zespoły żniwne montowane z przodu kombajnu. Zgodnie z art. 61 ust. 6 Prawa o ruchu drogowym, szerokość pojazdu w ruchu nie może przekraczać 3 metrów, a sprzęt wystający poza obrys pojazdu wymaga transportu na wózku.

Problem w tym, że w praktyce wiele kombajnów z hederem mieści się w wymaganej szerokości. Mimo to policjanci zatrzymują rolników, nakładają mandaty i zakazują dalszej jazdy, argumentując, że heder musi być odczepiony. Odczepienie i ponowne zamontowanie hedera zajmuje często więcej czasu niż sam przejazd z jednego pola na drugie.

Dlaczego tylko rolnicy są „łatwym celem”?

Na drogach wiejskich i w miastach codziennie można spotkać rowerzystów łamiących przepisy – przejeżdżających przez przejścia dla pieszych, jadących pod prąd, bez oświetlenia czy pod wpływem alkoholu. Mimo że tacy uczestnicy ruchu stanowią realne zagrożenie dla siebie i innych, rzadko są kontrolowani z taką samą „skrupulatnością” jak kombajny w okresie żniw.

Podobnie wygląda sytuacja z pieszymi. Chodzenie na czerwonym świetle, wtargnięcia na jezdnię, korzystanie z telefonu podczas przechodzenia przez ulicę – to codzienność, która często prowadzi do wypadków. Statystyki wskazują, że w 2024 roku w Polsce odnotowano ponad tysiąc wypadków z udziałem pieszych, w których zginęło kilkaset osób. W tym samym okresie wypadki z udziałem maszyn rolniczych na drogach były incydentalne i stanowiły ułamek wszystkich zdarzeń.

Statystyki pokazują skalę problemu

  • Wypadki z udziałem kombajnów na drogach publicznych – kilkanaście rocznie w skali kraju, zwykle bez ofiar śmiertelnych (dane KGP).
  • Wypadki z udziałem rowerzystów (2023) – ponad 3 500 zdarzeń, około 170 ofiar śmiertelnych.
  • Wypadki z udziałem pieszych (2023) – ponad 4 000 zdarzeń, około 550 ofiar śmiertelnych.

Te liczby jasno pokazują, że to rowerzyści i piesi są znacznie częściej uczestnikami tragicznych wypadków niż kombajny, które poruszają się powoli i na krótkich odcinkach.

Potrzebna jest proporcjonalność w działaniu

Bezpieczeństwo na drodze jest priorytetem i rolnicy powinni przestrzegać przepisów. Jednak w sytuacji, gdy kombajn mieści się w dopuszczalnej szerokości 3 metrów, a przejazd między polami trwa kilka minut, stosowanie najwyższych mandatów wygląda raczej na „polowanie na łatwy łup” niż realne dbanie o bezpieczeństwo.

Jeżeli Policja chce rzeczywiście poprawić bezpieczeństwo, powinna z taką samą determinacją reagować na łamanie przepisów przez wszystkich uczestników ruchu – zwłaszcza tam, gdzie statystyki pokazują największe zagrożenie.

Foto:Ilustracyjne