Sceny niczym z filmu akcji rozegrały się na ulicach Piechowic. 42-letni mieszkaniec powiatu karkonoskiego ukradł samochód, po czym próbował uciec jeleniogórskim policjantom. Finał rajdu nastąpił w rowie, a sprawca prosto z rozbitego auta trafił do policyjnej celi.
Jechał bez świateł, uciekał całą szerokością jezdni
Wszystko zaczęło się w nocy, 24 kwietnia 2026 roku, około godziny 1:30. Funkcjonariusze Wydziału Prewencji z Jeleniej Góry, patrolując ulicę Cieplicką w Piechowicach, zauważyli Toyotę, która poruszała się w całkowitych ciemnościach – kierowca nie włączył świateł mijania.
Gdy mundurowi dali sygnał do zatrzymania, kierujący zamiast zwolnić, gwałtownie przyspieszył. Rozpoczął się niebezpieczny pościg. Uciekinier poruszał się całą szerokością drogi, stwarzając śmiertelne zagrożenie dla innych ewentualnych uczestników ruchu.
Rozbił skradzione auto w drodze do Sobieszowa
Brawurowa jazda nie trwała długo. Podczas próby gwałtownego skrętu w kierunku Sobieszowa, 42-latek stracił panowanie nad kierownicą. Rozpędzona Toyota wypadła z drogi i zakończyła jazdę w przydrożnym rowie.
Policjanci natychmiast obezwładnili mężczyznę. Jak się szybko okazało, powody ucieczki były bardzo poważne:
- Kradzież pojazdu: Funkcjonariusze ustalili, że Toyota została skradziona chwilę przed zdarzeniem.
- Narkotyki: Zachowanie 42-latka wskazywało na odurzenie. Wstępny test potwierdził obecność substancji zabronionych w jego organizmie. Pobrano mu krew do szczegółowych badań.
Nawet 5 lat więzienia dla recydywisty?
Mieszkaniec powiatu karkonoskiego usłyszał już zarzuty. Odpowie za kradzież samochodu, niezatrzymanie się do kontroli drogowej oraz – prawdopodobnie – za jazdę pod wpływem środków odurzających. Za te czyny grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. O wymiarze kary zadecyduje Sąd Rejonowy w Jeleniej Górze.
Foto:Policja


