Mieszkaniec gminy Lubawka wykazał się wyjątkową bezczelnością. 64-latek najpierw nieproszony wszedł do cudzego mieszkania, a następnie ukradł kartę płatniczą, którą sfinansował swoje zakupy. Teraz grozi mu nawet 10 lat więzienia.
Do bulwersującego zdarzenia doszło w miniony czwartek, 12 marca. Jak wynika z ustaleń policji, 64-letni mężczyzna bez żadnego zaproszenia ani zgody właściciela wtargnął do jednego z domów na terenie gminy Lubawka. Jego celem nie była jednak wizyta towarzyska.
Szybkie zakupy na cudzy koszt
Wykorzystując chwilę nieuwagi domowników, mężczyzna skradł kartę płatniczą należącą do syna właściciela mieszkania. Z łupem w kieszeni udał się prosto do miejscowego sklepu. Tam, nie tracąc czasu, kilkukrotnie użył karty do płatności zbliżeniowych, uszczuplając konto prawowitego właściciela.
Policja na tropie
Funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Lubawce błyskawicznie zajęli się sprawą. Dzięki dobremu rozpoznaniu terenu i zebranym informacjom, sprawca został namierzony i zatrzymany w krótkim czasie od zgłoszenia.
Podczas przesłuchania 64-latek nie próbował zaprzeczać faktom i przyznał się do zarzucanych mu czynów.
Poważne konsekwencje „zbliżeniówki”
Choć mogłoby się wydawać, że to „tylko” kradzież karty, prawo traktuje takie czyny bardzo surowo. Mężczyzna usłyszał już listę zarzutów:
- Zakłócanie miru domowego (wtargnięcie do mieszkania),
- Kradzież karty płatniczej,
- Kradzież z włamaniem – każda płatność zbliżeniowa cudzą kartą jest w świetle prawa przełamaniem bariery elektronicznej chroniącej dostęp do konta.
Za kradzież z włamaniem polski kodeks karny przewiduje karę od roku do 10 lat pozbawienia wolności. O dalszym losie amatora cudzych pieniędzy zadecyduje teraz sąd.
Foto:Policja

