W dobie mediów społecznościowych wielu rodziców z dumą publikuje zdjęcia i filmy swoich dzieci w Internecie. Uwiecznianie ważnych chwil z życia rodziny to naturalna potrzeba, ale czy zawsze zdajemy sobie sprawę z konsekwencji tych działań?
Sharenting – to zjawisko polegające na nadmiernym udostępnianiu przez rodziców materiałów dotyczących dzieci w sieci. Często nieświadomie publikujemy nie tylko wizerunek dziecka, ale również szereg informacji takich jak imię, data urodzenia, lokalizacja, zainteresowania czy nazwa szkoły lub przedszkola. Tego typu dane mogą zostać wykorzystane przez osoby o złych intencjach, np. cyberprzestępców czy pedofili, którzy potrafią nawiązać kontakt, zdobyć zaufanie dziecka, a potem je wykorzystać.
Publikowanie zdjęć dzieci w strojach kąpielowych, w intymnych czy krępujących sytuacjach może w przyszłości prowadzić do zawstydzenia, upokorzenia, a nawet hejtu. Coś, co dzisiaj wydaje się niewinne, za kilka lat może stać się powodem przykrych konsekwencji – zarówno społecznych, jak i psychicznych.
Warto pamiętać, że w Internecie nic nie ginie. Raz wrzucony materiał może zostać skopiowany, pobrany i udostępniony dalej, bez naszej wiedzy i zgody. Każde zdjęcie dziecka buduje jego cyfrowy ślad, który pozostanie na lata – nawet wtedy, gdy dziecko wejdzie w dorosłość.
❗ Zanim opublikujesz zdjęcie dziecka, zadaj sobie pytania:
- W jakim celu to robię?
- Kto będzie miał dostęp do tych treści?
- Czy to zdjęcie może zawstydzić moje dziecko?
- Czy to może mu zaszkodzić w przyszłości?
Dzieci często nie są świadome zagrożeń związanych z obecnością w sieci. To na nas, dorosłych, spoczywa odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo i prywatność.
Nie narażajmy ich na upokorzenie, komentarze lub niebezpieczeństwo. Publikujmy treści odpowiedzialnie, z wyczuciem i troską.
Nota Redakcji:
Publikacja ma charakter edukacyjny i nawiązuje do zagadnień poruszanych w kampaniach społecznych Policji.

