Brak jasnych informacji o rzeczywistych promocjach, niezgodne z prawem prezentowanie cen – to zarzuty, jakie Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) postawił platformie Temu. Chiński gigant zakupowy może zapłacić nawet 10 proc. swojego obrotu.
Co zarzuca Temu polski regulator?
Temu, jedna z największych platform e-commerce z chińskim kapitałem, funkcjonuje w Polsce za pośrednictwem irlandzkiej spółki Whaleco Technology Limited. Sprzedawcy oferują na niej tysiące produktów – od ubrań, przez elektronikę, po wyposażenie domu. UOKiK zarzuca, że platforma w sposób nieprawidłowy prezentuje promocje, nie informując rzetelnie o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką.
Nie wiadomo, ile naprawdę oszczędzamy
Zgodnie z unijną dyrektywą Omnibus, obowiązującą również w Polsce, każda promocja powinna zawierać informację o najniższej cenie danego produktu z 30 dni przed obniżką. To kluczowy punkt odniesienia, pozwalający ocenić, czy promocja jest realna, czy tylko marketingową sztuczką. Tymczasem UOKiK wykazał, że:
- Klienci często nie widzą tej informacji,
- Pokazywana „najniższa cena” bywa niewiarygodna lub nieaktualna,
- Różne warianty tego samego produktu (np. kolor, rozmiar) mają różne informacje o wcześniejszej cenie, mimo że są objęte tą samą promocją.
Przykładowo: zestaw balonów foliowych w promocji kosztował od 10 do 14 zł, ale za każdym razem jako „najniższą cenę” Temu podawało 18,48 zł – mimo że cena zmieniała się niemal codziennie. W innym przypadku rzutnik LCD promowany był za 849 zł i 891 zł, ale przy obu ofertach wskazano tę samą najniższą cenę: 960,99 zł.
Prezes UOKiK: „Nie można manipulować promocjami”
– Najniższa cena z 30 dni przed obniżką to informacja, która musi być podana zawsze, w sposób jasny i czytelny – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK. – Nie ma znaczenia, czy obniżka wyrażona jest procentowo, kwotowo, czy tylko wizualnie (np. przekreślenie ceny). Informacja o wcześniejszej cenie musi być obecna wszędzie tam, gdzie pojawia się komunikat o promocji.
Promocje mają ogromny wpływ na decyzje zakupowe
Z badania UOKiK wynika, że:
- 82% konsumentów kieruje się promocjami przy wyborze sklepu internetowego,
- 85% zna pojęcie „najniższa cena z 30 dni przed obniżką”, ale ponad połowa ma problem ze znalezieniem tej informacji,
- 61% uważa tę informację za wystarczającą do oceny atrakcyjności oferty.
Dodatkowo klienci często sugerują się wysokością procentowej obniżki – nawet jeśli jest ona zawyżona lub nie dotyczy realnej ceny. Taki efekt „zakotwiczenia” może prowadzić do nieplanowanych, impulsywnych zakupów.
UOKiK nie tylko wobec Temu
Podobne zarzuty usłyszały już wcześniej m.in. Zalando, Media Markt, Sephora, Glovo, Shell Polska oraz AzaGroup(właściciel sklepów Renee i Born2Be). W toku jest 6 postępowań, a do ponad 70 firm Urząd skierował tzw. „wystąpienia miękkie” – przypomnienia o obowiązku poprawnego informowania klientów o promocjach.
Podsumowanie
Sprawa Temu to kolejny sygnał, że promocje muszą być rzetelne, przejrzyste i zgodne z prawem. Konsumenci mają prawo wiedzieć, czy cena jest naprawdę niższa, czy to tylko zabieg marketingowy. W czasach inflacji i rosnącej konkurencji na rynku e-commerce, zaufanie klientów jest bezcenne – a kara za jego nadużycie może być bardzo kosztowna.
Reklama:


