Chcieli jedzenia dla „chorego” i starej odzieży – taką legendą posłużyli się oszuści, którzy okradli 91-letnią mieszkankę jeleniogórskiego Zabobrza. Seniorka, chcąc pomóc potrzebującym, straciła oszczędności życia. Dzięki sprawnym działaniom kryminalnych, podejrzani są już w areszcie.
Do tego bulwersującego zdarzenia doszło 5 marca przed południem. Do drzwi seniorki zapukał duet: 39-letnia kobieta i 53-letni mężczyzna. Scenariusz był starannie zaplanowany – kobieta prosiła o ubrania, a dla swojego towarzysza wypraszała posiłek, tłumacząc, że jest on ciężko chory.
Podstęp w kuchni, kradzież w pokoju
Starsza pani, kierując się empatią, zaprosiła obcych do środka. Gdy seniorka w kuchni z zaangażowaniem przygotowywała posiłek dla mężczyzny, jego wspólniczka pod pretekstem wyjścia na wyższe piętro, zaczęła plądrować mieszkanie.
Niestety, plan złodziei zadziałał. Po ich wyjściu 91-latka odkryła bolesną prawdę – z szafki zniknął portfel, a w nim 20 tysięcy złotych.
Kryminalni na tropie
Sprawą natychmiast zajęli się policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze. Żmudna praca operacyjna i analiza zebranych śladów przyniosły przełom 24 marca. Funkcjonariusze namierzyli parę w miejscu zamieszkania kobiety na terenie powiatu kamiennogórskiego.
Zarówno 39-latka, jak i jej 53-letni wspólnik zostali zatrzymani i przewiezieni do policyjnego aresztu w Jeleniej Górze.
Surowe konsekwencje i apel do mieszkańców
Oboje usłyszeli już zarzuty kradzieży. Za wykorzystanie bezbronności i zaufania seniorki grozi im teraz do 5 lat pozbawienia wolności. Policjanci aktualnie pracują nad odzyskaniem skradzionej gotówki.
Przy okazji tej sprawy, jeleniogórska policja wystosowała pilny apel do mieszkańców i ich rodzin:
- Nie wpuszczajcie obcych do domów, niezależnie od legendy, jaką się posługują.
- Ograniczone zaufanie to podstawa – oszuści często grają na emocjach i litości.
- Pieniądze i kosztowności przechowujcie w miejscach niewidocznych dla osób postronnych.
- W razie wątpliwości – zawsze proście o pomoc sąsiada lub dzwońcie pod numer alarmowy.
Foto:Policja


