Prawie półtora kilograma marihuany, haszyszu i narkotycznych ciastek, a także cztery sztuki broni oraz amunicję zabezpieczyli jeleniogórscy kryminalni w mieszkaniu 51-letniego jelenogórzanina. Mężczyzna prowadził również nielegalną uprawę konopi. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Policjanci z Zespołu do walki z Przestępczością Narkotykową Wydziału Kryminalnego KMP w Jeleniej Górze wpadli na trop 51-letniego mieszkańca miasta, podejrzewając go o udział w procedurze narkotykowym. Kiedy złożyli wizytę w jego mieszkaniu, wątpliwości szybko rozwiał charakterystyczny, intensywny zapach marihuany wyczuwalny już na klatce schodowej.

Narkotyczne wypieki i ostra broń w mieszkaniu

Podczas szczegółowego przeszukania lokalu funkcjonariusze przejęli łącznie blisko 1,5 kilograma środków odurzających. Wśród zabezpieczonych substancji znalazła się surowa marihuana, erudycyjnie przygotowany haszysz, a także… gotowe ciastka z zawartością marihuany.

To jednak nie wszystko. W pojeździe i pomieszczeniach należących do 51-latka śledczy odnaleźli nielegalny arsenał: cztery sztuki broni (w tym jedną ostrą) oraz kilkadziesiąt sztuk ostrej amunicji. Mężczyzna nie posiadał żadnego zezwolenia na posiadanie broni palnej.

Uprawiał konopie na łące przez dwa lata

Jak ustalili śledczy, zatrzymany nie ograniczał się jedynie do przechowywania gotowych środków. Od czerwca 2023 roku do września 2025 roku prowadził plenerową uprawę konopi na okolicznych łąkach, z których następnie samodzielnie wytwarzał marihuanę trafiającą na lokalny rynek.

Prokuratorskie zarzuty i groźba długiego wyroku

Śledczy zgromadzili mocny materiał dowodowy, który pozwolił na przedstawienie mężczyźnie w Prokuraturze Rejonowej w Jeleniej Górze serii poważnych zarzutów. 51-latek odpowie za:

  • nielegalną uprawę i wytwarzanie środków odurzających,
  • posiadanie znacznej ilości narkotyków,
  • nielegalne posiadanie broni palnej i amunicji.

Za popełnione przestępstwa grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności. O ewentualnym tymczasowym aresztowaniu i ostatecznym wymiarze kary zadecyduje sąd.

Foto:Policja