Miał być partnerem, okazał się wyrachowanym złodziejem. 30-letni mieszkaniec Legnicy, poznany przez popularny portal randkowy, okradł mieszkankę powiatu karkonoskiego na blisko 11 tysięcy złotych. Gdy policjanci go dopadli, w jego aucie znaleźli nie tylko łupy, ale także broń i amunicję.

Ta historia to bolesna lekcja ograniczonego zaufania w sieci. Para poznała się w internecie i przez kilka tygodni wspólnie mieszkała. Sielanka skończyła się nagle, gdy mężczyzna zniknął bez słowa. Krótko po jego wyjeździe kobieta zorientowała się, że z jej mieszkania wyparowała gotówka oraz biżuteria o łącznej wartości blisko 11 tysięcy złotych.

Policyjna obława w Karpaczu

Poszkodowana natychmiast zgłosiła sprawę dzielnicowym z Komisariatu Policji w Karpaczu. Mundurowi nie tracili czasu – dzięki sprawnej analizie monitoringu i pracy operacyjnej, namierzenie uciekiniera zajęło im zaledwie dwie godziny.

Finał akcji miał miejsce na jednym z parkingów w Karpaczu. 30-letni legniczanin był tak pewny siebie, że… smacznie spał w swoim samochodzie, gdy podeszli do niego funkcjonariusze.

Arsenał w bagażniku i sądowy zakaz

Zatrzymanie za kradzież było dopiero początkiem kłopotów 30-latka. Podczas przeszukania pojazdu policjanci natrafili na:

  • nielegalną broń palną oraz amunicję, na które mężczyzna nie posiadał zezwolenia,
  • dowody na to, że wsiadł za kierownicę mimo aktywnego zakazu sądowego.

Pięć zarzutów i dozór prokuratora

Mężczyzna trafił prosto do policyjnego aresztu. Usłyszał łącznie pięć zarzutów, w tym kradzieży, złamania zakazu prowadzenia pojazdów oraz nielegalnego posiadania broni. Prokurator Rejonowy w Jeleniej Górze zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego. Za kumulację tych przestępstw grozi mu teraz do 5 lat więzienia.

Policja apeluje:

„Nie każda relacja zawarta w sieci kończy się szczęśliwie. Zachowujmy rozwagę i nie powierzajmy swojego mienia ani nadmiernego zaufania osobom, których intencji i przeszłości nie jesteśmy w stanie w pełni zweryfikować.”

Foto:Policja