Mogło dojść do tragedii. Po zmroku, na trasie w kierunku Wlenia, kierowcy przecierali oczy ze zdumienia – na samym środku jezdni siedział mężczyzna. Okazało się, że to pijany hulajnogista, który przecenił swoje możliwości. Dalszą podróż odbył już taksówką, ale wcześniej słono zapłacił za swoją bezmyślność.
Do mrożącej krew w żyłach sytuacji doszło wczoraj (17 marca) około godziny 18:40 w miejscowości Czernica. Policjanci z jeleniogórskiej drogówki otrzymali zgłoszenie o człowieku blokującym przejazd. Na miejscu funkcjonariusze zastali 38-letniego mieszkańca Jeleniej Góry, który siedział na asfalcie tuż obok swojej hulajnogi elektrycznej.
Upadek na trasie do Wlenia
Jak ustalili mundurowi, mężczyzna podróżował w stronę Wlenia. W pewnym momencie stracił panowanie nad pojazdem i runął na ziemię. Przyczyna upadku szybko stała się jasna – od 38-latka wyraźnie było czuć alkohol. Badanie alkomatem rozwiało wszelkie wątpliwości: wynik to 1,5 promila w organizmie.
„Mężczyzna stwarzał realne zagrożenie dla siebie i innych uczestników ruchu. Po zmroku, w ciemnej odzieży i przy ograniczonej widoczności, był praktycznie niewidoczny dla nadjeżdżających samochodów” – podkreślają policjanci.
Mandat i powrót taryfą
Jeleniogórzanin za swoją „promilową” przejażdżkę został ukarany wysokim mandatem karnym. Policjanci uniemożliwili mu dalszą jazdę jednośladem – do domu wrócił taksówką, co z pewnością było najdroższą podróżą w jego życiu.
Policja apeluje: Hulajnoga to nie zabawka!
Jeleniogórscy funkcjonariusze przypominają: jazda hulajnogą elektryczną pod wpływem alkoholu to nie tylko wykroczenie, to igranie ze śmiercią. Brak stabilności, opóźniony refleks i ciemność to gotowy przepis na tragedię.
Redakcja Jelonka24.pl ostrzega: Sezon na hulajnogi w pełni, ale pamiętajmy – trzeźwość i oświetlenie to podstawa. Nie bądź jak „rekordzista” z Czernicy.
Foto:Policja

