Dopiero co odebrał upragniony dokument, a już zdążył zarobić 3000 zł mandatu i stracić dowód rejestracyjny. 19-letni jeleniogórzanin wyjechał na ulice pojazdem, z którego dobiegał głośny hałas, a koło ledwo trzymało się osi. To efekt „dogadania się” po wcześniejszej kolizji z kolegą.
Jeleniogórscy policjanci podsumowali miniony weekend na drogach miasta i powiatu. Bilans jest niepokojący: 5 pijanych kierowców, 13 kolizji, jeden zatrzymany kierujący bez uprawnień oraz aż 7 zatrzymanych dowodów rejestracyjnych ze względu na fatalny stan techniczny pojazdów.
Najbardziej spektakularnym przykładem skrajnej lekkomyślności wykazał się jednak młody, 19-letni mieszkaniec Jeleniej Góry.
Pęknięta oś i głośny hałas na ulicy
Do zdarzenia doszło w czwartek, 20 sierpnia, około godziny 19:20. Policjant jeleniogórskiej drogówki zwrócił uwagę na przejeżdżającego Forda Fiestę, z którego dobiegały bardzo niepokojące odgłosy. Auto miało wyraźnie uszkodzoną przednią oś, a jedno z kół znajdowało się w pozycji, która w każdej chwili groziła całkowitą utratą panowania nad pojazdem.
Mundurowy natychmiast zatrzymał samochód do kontroli. Za kierownicą siedział 19-latek, który — jak się okazało — prawo jazdy odebrał zaledwie dzień wcześniej.
„Dogadałem się z kolegą”
Podczas kontroli wyszło na jaw, skąd wzięły się tak poważne uszkodzenia. Młody kierowca przyznał, że wcześniej tego samego dnia zderzył się z samochodem swojego kolegi. Mężczyźni postanowili nie wzywać policji i dogadać się między sobą. 19-latek uznał najwyraźniej, że skrzywiona oś i rozbite zawieszenie nie przeszkadzają w dalszej jeździe po mieście.
Finał interwencji:
- 3000 zł mandatu dla świeżo upieczonego kierowcy.
- Zatrzasnął się dowód rejestracyjny Forda Fiesty.
- Bezwzględny zakaz dalszej jazdy.
Policjanci po raz kolejny apelują do wszystkich uczestników ruchu — a w szczególności do młodych i niedoświadczonych kierowców: po kolizji uszkodzone auto z naruszoną geometrią, układem kierowniczym czy hamulcowym staje się tykającą bombą na drodze. Odbiór prawa jazdy to początek nauki, a nie przyzwolenie na stwarzanie zagrożenia dla siebie i innych.
Foto:Policja



