Afera wokół milionowych pożyczek popowodziowych z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (KARR) wchodzi w nową fazę. Agencja Reklamy i Promocji „Dami” sp. z o.o., wskazana w materiale Wirtualnej Polska jako jeden z beneficjentów wsparcia, opublikowała w mediach społecznościowych oficjalne oświadczenie. Przedsiębiorstwo stanowczo odpiera zarzuty, jednak odpowiedź wywołała lawinę krytyki ze strony internautów, mieszkańców regionu oraz samego autora głośnego reportażu.

W wydanym komunikacie zarząd ARiP „Dami” przekonuje, że wszelkie informacje zawarte we wniosku o środki popowodziowe odzwierciedlają stan faktyczny, a szkody w lokalu przy ul. Kilińskiego w Jeleniej Górze zostały oszacowane przez dwóch niezależnych biegłych sądowych. Firma zarzuca autorowi publikacji WP brak nierzetelności, odrzucenie zaproszenia do wizytyw zalanych pomieszczeniach oraz odmowę autoryzacji wypowiedzi. Przedstawiciele telewizji ocenili również łączenie ich z innymi beneficjentami z Dziwiszowa jako „próbę dziennikarstwa śledczego na bardzo niskim poziomie”.

Fala komentarzy i retoryczne pytanie: Gdzie są zdjęcia?

Oświadczenie firmy zamiast uspokoić nastroje, wywołało w mediach społecznościowych prawdziwą burzę. Internauci oraz lokalni mieszkańcy zarzucają firmie, że w komunikacie zabrakło kluczowego elementu – jakiejkolwiek dokumentacji fotograficznej potwierdzającej zalanie.

W dyskusji pod wpisem głos zabrał m.in. autor materiału śledczego WP, dziennikarz Szymon Jadczak, krótko ripostując:

„I ciągle nie pokazaliście żadnego zdjęcia zalanego lokalu…”

Podobne zastrzeżenia zgłaszają mieszkańcy, wskazując na specyfikę branży medialnej i fotograficznej:

„Skoro jest jak mówicie, a wysokość wody wg artykułu miała ponad metr – na pewno macie zdjęcie pomieszczeń, sprzętu fotograficznego macie pod dostatkiem (…). A mi osobiście jakby ktoś oczernił na taką skalę firmę, to zamiast bawić się w durne oświadczenia, to udostępniłbym powyższe zdjęcia” – zauważa jeden z komentujących.

Gorycz poszkodowanych przez żywioł

W komentarzach wyczuwalne jest przede wszystkim ogromne wzburzenie społeczne. Wielu internautów zestawia kwotę ponad 1,12 mln zł przyznaną lokalnej telewizji z sytuacją zwykłych mieszkańców oraz małych przedsiębiorców, którzy po kataklizmie z września 2024 roku nie otrzymali wystarczającego wsparcia od państwa.

„Setki jak nie tysiące zwykłych obywateli nie dostało od państwa wystarczającej pomocy po powodzi (…). Niezaradni życiowo, w podeszłym wieku, inwalidzi… Sam byłem zmuszony zawiesić działalność gospodarczą i ruszyłem z pomocą poszkodowanym” – napisał pan Artur, opisując swoje doświadczenia z usuwania skutków kataklizmu.

Głosy krytyczne wskazują również na to, że wydane oświadczenie – zamiast wyciszyć wątpliwości – jedynie wzmocniło zainteresowanie sprawą na poziomie ogólnokrajowym.

Bezstronna analiza sytuacji: Oświadczenie vs. Oczekiwania społeczne

Oceniając ten spór z dystansu, można zauważyć wyraźny rozjazd pomiędzy linią obrony przyjętą przez spółkę a wymogami komunikacji kryzysowej w obliczu tak ciężkich zarzutów.

  1. Słabe strony stanowiska firmy:
    • Brak namacalnych dowodów w przestrzeni publicznej: W dobie powszechnej cyfryzacji i przy profilu działalności firmy (agencja reklamowa/telewizja posiadająca zaplecze foto/wideo) opinia publiczna naturalnie oczekuje natychmiastowego przedstawienia kadrów zalanego sprzętu lub pomieszczeń. Brak takich zdjęć w oświadczeniu, przy równoczesnym powoływaniu się na ekspertyzy biegłych, tworzy lukę narracyjną, którą internauci od razu zagospodarowali sceptycyzmem.
    • Odmowa autoryzacji a standardy: Firma podnosi wątek braku możliwości autoryzacji wypowiedzi. Warto pamiętać, że zgodnie z polskim Prawem prasowym autoryzacji podlegają dosłowne cytaty wypowiedzi, a nie cały artykuł czy wnioski dziennikarza.
  2. Mocne punkty obrony spółki:
    • Firma formalnie powołuje się na twarde dokumenty – wycenę wykonaną przez dwóch biegłych wpisanych na listę Sądu Okręgowego. Przedstawienie takich ekspertyz organom kontrolnym (np. CBA czy Ministerstwu Rozwoju) będzie dla spółki kluczowym argumentem prawnym, niezależnie od ocen w mediach społecznościowych.
  3. Tło społeczne (tzw. „poczucie niesprawiedliwości”):Reakcja internautów pokazuje, że sprawa dotknęła bardzo wrażliwego punktu. Pieniądze publiczne przeznaczone na usuwanie skutków klęsk żywiołowych są pod szczególną lupą społeczną. Każda informacja o milionowych kwotach trafiających do podmiotów powiązanych z samorządami czy mediami budzi opór w sytuacji, gdy indywidualni poszkodowani wciąż borykają się z biurokracją lub odmowami wypłat.

Na ten moment oświadczenie nie zamknęło dyskusji, a wręcz zaostrzyło oczekiwanie na wyniki trwających kontroli CBA oraz Ministerstwa Rozwoju i Technologii. Jedynym krokiem, który mógłby przeciąć spekulacje w przestrzeni medialnej, pozostaje upublicznienie dokumentacji fotograficznej lub protokołów szkód.

Źródło:Oświadczenie Agencji Reklamy i Promocji „Dami” sp. z o.o/WP.PL

Nota Redakcyjna:

Redakcja portalu Jelonka24.pl informuje, że materiały dotyczące przyznania środków na usuwanie skutków powodzi ze środków Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego powstały w oparciu o publicznie dostępne ustalenia dziennikarskie, oświadczenia stron oraz dane instytucji państwowych i służb ratunkowych.

Prezentowane stanowiska i opinie beneficjentów oraz przedstawicieli instytucji są cytowane bezpośrednio ze źródeł jawnych lub oficjalnych komunikatów. Redakcja nie przesądza o odpowiedzialności prawnej żadnego z opisanych podmiotów, a opublikowane materiały mają charakter sprawozdawczy i służą realizacji prawa obywateli do informacji w sprawach stanowiących przedmiot ważnego interesu społecznego. Do sprawy będziemy wracać wraz z pojawieniem się nowych, oficjalnych ustaleń organów kontrolnych.