Operator, który w reklamach kreuje się na „prostego, przejrzystego i przyjaznego żółtego stworka”, w rzeczywistości potrafi zaserwować swoim klientom z Kotliny Jeleniogórskiej prawdziwą szkołę przetrwania. Kiedy wszystko działa, jest w porządku. Jednak gdy pojawia się problem lub gdy przychodzi do płacenia rachunków, maska opada. Jako niezależna redakcja Jelonka24.pl prześwietliliśmy skargi użytkowników nju mobile. Wnioski? Bezduszne podwyżki cenników, techniczny bałagan i obsługa klienta, która potrafi najzwyczajniej w świecie rzucić słuchawką.
Klienci wybierali tę sieć dla świętego spokoju i niskich cen. Dzisiaj czują się po prostu oszukani. Oto jak wygląda rzeczywistość w nju mobile bez marketingowego lukru.
1. „Klauzula inflacyjna”, czyli cichy drenaż kieszeni
Nju mobile (będące marką koncernu Orange) bardzo chętnie zasłania się obecnie tzw. klauzulami inflacyjnymi. Efekt? Abonenci przecierają oczy ze zdumienia, widząc noworoczne rachunki. Operator bez mrugnięcia okiem podniósł ceny o ponad 2 złote na numerze, tłumacząc to ogólną sytuacją gospodarczą. Dla pojedynczego mieszkańca Jeleniej Góry dwa złote to może niewiele, ale przy milionach użytkowników w skali kraju, daje to gigantyczne, dodatkowe czyste zyski dla korporacji. Tyle z obietnic o „tanim i niezmiennym” abonamencie.
2. Standardy obsługi? Bezczelność, arogancja i… rzucanie słuchawką
To, co dzieje się na infolinii nju mobile w przypadku zgłaszania awarii czy reklamacji, wielu klientów nazywa wprost chamstwem. Zgłoszenia użytkowników na forach internetowych rysują przerażający obraz standardów obsługi:
Konsultanci bywają skrajnie aroganccy i protekcjonalni. Zamiast pomóc w rozwiązaniu problemu ze znikającym pakietem danych, potrafią wmawiać klientowi, że „nie umie korzystać z telefonu”. Szczytem wszystkiego są jednak sytuacje, w których pracownik Biura Obsługi Klienta – gdy kończą mu się argumenty lub gdy klient domaga się rozmowy z kierownikiem – po prostu rozłącza się w trakcie rozmowy. Takie chamskie i lekceważące traktowanie petenta w XXI wieku jest absolutnie niedopuszczalne.
3. „My widzimy co innego” – internetowe kradzieże GB?
Kolejną plagą są gigantyczne rozbieżności w naliczaniu zużycia danych. Scenariusz niemal zawsze jest ten sam: aplikacja w telefonie oraz licznik systemowy pokazują, że do końca okresu bilingowego zostało jeszcze kilka wolnych gigabajtów. Nagle internet zwalnia do zera. Po trudnej przeprawie z infolinią klient słyszy od bezradnego lub opryskliwego konsultanta: „W naszym systemie pakiet jest pusty, u nas widać co innego”. Jedyne rozwiązanie? Dokupić kolejny pakiet i płacić dalej.
4. Pułapki w sieci: Fałszywe strony doładowań
Użytkownicy nju mobile (zwłaszcza korzystający z ofert na kartę) stali się również celem zorganizowanych grup cyberprzestępców. Eksperci z CSIRT KNF oficjalnie ostrzegają przed idealnie podrobionymi stronami internetowymi, które do złudzenia przypominają panel doładowań nju. Wystarczy chwila nieuwagi, kliknięcie w podesłany link i zamiast zasilić konto, oddajemy dane karty płatniczej oszustom. Operator rozkłada ręce – to nie ich wina, to Twój problem.
Podsumowanie: Czy warto to znosić?
Nju mobile kusi brakiem długoterminowych umów i elastycznością. Ale musisz mieć świadomość, na co się piszesz. Niska cena podstawowa niesie za sobą drastyczne cięcie kosztów na wsparciu technicznym. Jeśli liczycie na profesjonalizm, kulturę i szacunek do klienta w momencie awarii – w nju mobile możecie się bardzo mocno rozczarować.
Zostaliście kiedyś potraktowani w ten sposób przez konsultanta? Czy Wasze rachunki też dziwnie urosły? Czekamy na Wasze głosy w komentarzach!

