Miał być spokojny dyżur na stacji paliw, skończyło się na huku tłuczonego szkła i interwencji policji. 39-letni mieszkaniec powiatu karkonoskiego w środku nocy postanowił wyładować agresję na drzwiach wejściowych do obiektu. Straty są ogromne – właściciel wycenił je na 7 tysięcy złotych. Wandalowi grozi teraz długa odsiadka.

Do bulwersującego zdarzenia doszło w miniony wtorek, 31 marca, tuż przed północą. Na teren jednej ze stacji paliw w regionie Kowar wszedł mężczyzna, który zamiast skorzystać z oferty obiektu, skierował swoją agresję wobec infrastruktury.

Bezmyślny akt wandalizmu

Jak wynika z ustaleń policji, 39-latek bez wyraźnego powodu zaczął kopać w szklane drzwi wejściowe. Siła uderzeń była na tyle duża, że szyba warta tysiące złotych roztrzaskała się w drobny mak. Zaraz po dokonaniu zniszczeń, sprawca uciekł z miejsca zdarzenia, licząc prawdopodobnie na bezkarność.

Radość z uniknięcia odpowiedzialności nie trwała jednak długo. Funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Kowarach natychmiast zabezpieczyli nagrania z monitoringu.

— Policjanci na podstawie analizy zapisów kamer oraz zebranych informacji błyskawicznie wytypowali osobę mogącą mieć związek z tym zdarzeniem. 39-letni mieszkaniec powiatu karkonoskiego został zatrzymany wkrótce po zajściu — informują karkonoscy policjanci.

Nie potrafił wyjaśnić, dlaczego to zrobił

Zatrzymany mężczyzna był nietrzeźwy. Trafił do policyjnego aresztu, gdzie spędził noc, trzeźwiejąc pod okiem mundurowych. Gdy emocje opadły, przyszedł czas na przesłuchanie. Ku zdziwieniu śledczych, 39-latek nie był w stanie racjonalnie wytłumaczyć, co skłoniło go do tak agresywnego zachowania wobec drzwi stacji paliw.

Surowe konsekwencje finansowe i karne

Następnego dnia mężczyzna usłyszał zarzut uszkodzenia mienia. Choć dla wielu taki czyn wydaje się jedynie „wybrykiem”, kodeks karny przewiduje za niego bardzo surowe kary, zwłaszcza gdy straty są tak wysokie.

  • Wartość strat: ok. 7 000 zł
  • Zarzut: Uszkodzenie mienia (Art. 288 KK)
  • Kara: Nawet do 5 lat pozbawienia wolności

O dalszym losie bezmyślnego wandala zadecyduje teraz sąd. Oprócz możliwej kary więzienia, mężczyzna najpewniej zostanie zmuszony do pokrycia kosztów naprawy zniszczonych drzwi z własnej kieszeni.

Foto:Policja