Sądowy zakaz prowadzenia pojazdów miał być dla 34-letniej mieszkanki powiatu bolesławieckiego lekcją pokory. Kobieta uznała jednak, że przepisy jej nie dotyczą. Została zatrzymana przez policyjny patrol i teraz zamiast roku bez prawa jazdy, musi liczyć się z wieloletnim pobytem w zakładzie karnym.
Do zatrzymania doszło w minionych dniach podczas rutynowej kontroli prowadzonej przez policjantów z bolesławieckiego Wydziału Ruchu Drogowego. Mundurowi zatrzymali samochód osobowy, którym kierowała 34-letnia kobieta. Pozornie zwykła kontrola szybko zmieniła się w sprawę karną.
Policyjne systemy nie kłamią
Po sprawdzeniu danych kierującej w policyjnych bazach, funkcjonariusze od razu uzyskali informację, że kobieta w ogóle nie powinna znajdować się na miejscu kierowcy. Okazało się, że Sąd Rejonowy w Lubaniu orzekł wobec niej zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.
Środek karny miał obowiązywać przez okrągły rok – aż do października 2026 roku. Kobieta zignorowała jednak prawomocny wyrok i postanowiła wyjechać na drogę, czym automatycznie dopuściła się przestępstwa przeciwko wymiarowi sprawiedliwości.
Surowe konsekwencje recydywy
Niestosowanie się do orzeczonego przez sąd zakazu prowadzenia pojazdów to nie jest zwykłe wykroczenie, za które grozi mandat. To przestępstwo z artykułu 244 Kodeksu karnego.
– Zgodnie z obowiązującymi przepisami, za złamanie sądowego zakazu grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. O dalszym losie mieszkanki powiatu bolesławieckiego ponownie zdecyduje sąd – informują policjanci z Bolesławca.
Przestroga dla innych
Policja zapowiada, że nie będzie taryfy ulgowej dla kierowców, którzy lekceważą wyroki sądów. Tego typu kontrole są elementem codziennej służby drogówki w całym regionie, również w okolicach Jeleniej Góry.
Zdjęcie: Policja Bolesławiec

